Menu

Tak sobie idziemy przez życie raz lepiej raz gorzej

o wszystkim i o niczym

D jak dieta

roza158

Jeju!

Ile to ja już razy się odchudzałam. W zeszłym roku wydałam na to kupe kasy a efekty i tak pozostały marne. Co mi ubyło to mi przyszło ze zdwojona siłą. Od 2 stycznia mam nową diete ( to juz ostatnia ! ) z tym , że ta zapowiada się inaczej.

Wcześniej w kuchni spedzałm 3h (codziennie!) ważąc, przygotowując każdy posiłek. Kupując chlebki pełnoziarniste, serki fit i inne niby zdrowe pierdoły. Efekt był taki, że ciągle bolała mnie wątroba i miałam ciagłe wzdęcia :D Przy tej teraz zaproponowanej diecie jem co chce, jak chce, jak lubie tylko ilość musi być odpowiednia. Czyli tzw. NŻT ( Nie Żryj Tyle)

Zobaczymy efekty za miesiąc. Waga wyjściowa 106 kg ( kurka skąd się tyle zwieło.... rzucenie fajek , ochota na słodycze ostatnimi czasy, problemy ze zdrowiem... dobrze że jest na co zwalić). W marcu ślub więc trzeba przynajmniej "jako tako" wyglądać. Odpowiadając na pytania  - tak jestem pod obserwacją dietetyka i to on ustala dietę (dieteletyk z polecenia). Wcześniej tez dietetyk ustalał dietę. Nie wiem dlaczego odniosłam wrażenie, że te diety to z reguły jest ctrl+c i ctrl+v...a koszty nieadekwatne do wkładanej chęci i pracy.

Tak naprawdę nam odchudzającym się co po kartce z literkami? Nam trzeba wsparcia, motywacji i przede wszystkim silnej woli połaczonej z chęciami. Jak sa chęci to i silna wola się znajdzie :)

dietadieta1

***

6 dzień diety... Nie jest źle. Najgorsze chyba za mną. W 4 dniu ssało mnie między drugim sniadaniem a obiadem. W piatym było ciut lepiej. Dzisiaj głodu nie czuje wcale ( 50 min juz jem II sniadanie a zostało mi jeszcze z 70g orzechów do przerzucia). Jedno czego na pewno się nauczyłam to przerzuwać baaaaardzo powoli. Zjedzenie jakiekokolwiek posiłku zajmuje mi min. 25 min ( przy przechach czy morelach suszonych wydłuza się to do ponad 60 min ). Jak na razie dieta mi bardzo podpasowała bo jest szybka i produktów które mam na codzień w domu. Wczoraj Pani sietetyk zapytała co chcę jeśc w kolejnym tygodniu więc czekam na nowe menue. Mam nadzieje ze beda w niej nalesniki i rybka bo to za mną ostatnio chodzi :)

Czekam az skakanka przyjdzie, żeby móc do tego wszystkiego ćwiczenia dołożyć bo znalazłam całkiem fajny plan treningowy na miesiąc z wykorzystaniem skakanki. Niedrogi sprzęt do wykorzystania na kazdym podwórki i nie wymaga jakiś specjalnie duzych nakładów czasowych których u mnie brak.

*****

Dostałam nowe menue. Jeeeeju teraz ledwo przejadam to co mam na liście. Musze jeszcze troche zmodyfikować godziny posiłków bo troche za późno jem moim zdaniem. Po tygodniu odchudzania spadek wagi na 102,9kg . Dzisiaj miałam makowaca na deser. Ledwo wcisnełam tyle go było :) Na najbliższe dni szykują się naleśniki i pomidorowa (mniam!). Przede mną ponad rok odchudzania, więc jeszcze trochę tu sobie popiszę.
PS. Skakanka jeszcze nie doszła więc na razie ciągle bez wisiłku fizycznego...

*** 12-01-2015

Poranne ważenie 101,9 kg - całkiem nieźle idzie. Postanowiłam zmienić czas posiłków bo jednak chyba troche za późno jadłam. start 7:00 i co 2h i 40 minut kolejny. Dzieki temu zaczne ostatni posilek o 18:10 a skoncze przed 19:00 co mi pozwoli normalnie o 21 isc spac. Wczorajsza niedziela przelezana cala w lozku :)

***

 Wczoraj zaczełam wyzwanie ze skakanką:

ddd

Prawie umarłam. Myślałam , że płuca wypluje po 2 minutach skakania... zimne powietrze w płucach czułam jeszcze przez godzine... Nie wiem czy podołam dzisiaj 4 minuty ...

*** 19-01-2015

Nie było 4 minut. Odpuściłam :( Nałykałam się za dużo zimnego powietrza, boli mnie głowa, gardło ( dobrze że kataru jeszcze nie mam ) na razie sama dieta, treningi odlożone. Waga dzisiaj rano 101.9 kg.  jeszcze 3 dni i konsultacja dietetyczna. Mam nadzieje, ze rozpisze mi fajne posiłki bo mam straszną ochote na bigos :)

 *** 22-01-2015

waga dalej w dół. 101,3 kg dzisiaj ma się odbyc konsutacja. Bardzo dobrze bo mam ochote na pierogi ! :)

Dzisiaj jeden z gorszych dni. Nalesniki na obiad a ja lekko głodna jestem bo źle proporcje dobrałam i będę musiała do obiadu dojeśc trochę ;)

*** 28-01-2015

dieta sobie leci. Całkiem nieźle. dzisiaj okres więc waga się wacha raz w dół raz w górę. Menue zostało troche urozmaicone - między innymi gołabki, pierogi, kasza manna, kiełbasa na ciepło. Ciagle jestem zadowolona z tego co jem.

*** 02-02-2015

Okres mi się skończył. waga 99,9 kg. Jak tak dalej pójdzie to sukienka ślubna ze mnie spadnie :) ale jestem szczęsliwa bo w końcu jakaś dieta działa. Widać spadek wagi. Ćwiczeń żadnych na razie nie uprawiam. Zajmę się tym w późniejszym terminie. Dobrze byłoby wrócić do biegania ale to po ślubie ;)

*** 09-02-2015

Niedługo konsultacja. Mam nadzieje, że bedzie nowe menue. Dalej bez ćwiczeń. Waga dzisiaj rano 98,3kg. W nowym menue pojawiły się lody,żurek, bigos, gołabki :) 

 

**16-03-2015

Nie miałam dostępu do internetu. Dalej bez ćwiczeń. Skakanka sobie wisi.... Spadek wagi na 93,3 kg. Jak tylko będę mogła to dodam zdjęcia. Pani dietetyk trochę o mnie zapomniała wiec niedługo musze się jej przypomnieć :) bo mam ochote na spaghetti i zapiekanki :)DSC_0139

 

 W marcu niestety skończyłam odchudzanie. Teraz mój brzuch będzie rósł znowu w druga stronę ;)

 

 

 

 

 

© Tak sobie idziemy przez życie raz lepiej raz gorzej
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci